W jaki sposób obroniłem pracę inżynierska w Hiszpanii.
Jest czwartek 8 lutego roku 2007. Obudził nas deszcz dzwoniący w szyby. Szykował się dzień pełen wrażeń. Obrona naszego projektu. Szybkie śniadanie, masa poprawek w prezentacji która jak cała ta nasza obrona powinna być przygotowana tydzień wcześniej. Ostatnie testy i poprawki w projekcie. Koszula i kurtka na plecy, pakujemy manatki i w drogę i tak spóźnieni docieramy w końcu na upragniony uniwerek.
Okazuje się, ze nie tylko my dzisiaj zalatani, opiekunowi naszego projektu coś wypadło więc sami zabraliśmy się za próbę generalną. Okazało się, że mamy masę literówek w prezentacji. Zamieszanie się zrobiło, nerwy zaczęły się pomału wykluwać na powierzchnię. Ale poradziliśmy sobie z tym raźno. Połataliśmy jak naszego cmsa. No i zaczęliśmy testować. kaleczony ale w miarę płynny angielski pomału sprawdzał się w praktyce. Ledwo raz połowę spróbowaliśmy. Kiedy zaczęły się schodzić nasze profesory. Było ich w sumie 7: profesorek od Baz Danych, Sieci komputerowych, Inżynierii oprogramowania, Ekonomi przedsiębiorstw, no i dwójka naszych opiekunów oraz dodatkowy osobnik, jak się później okazało nauczyciel matematyki. Towarzystwo delikatnie zmieszane, bowiem pierwszy raz przyszło im uczestniczyć w tego typu pseudo obronie. My również delikatnie stremowani. Ostatnie korekty odpalenie projektora i do boju. Zaczął Andrzej wstęp po hiszpańsku - czym zaskoczyliśmy towarzystwo na samym początku i zaskarbiliśmy uczucia. Dali się złapać w pułapkę. Szybko przeszliśmy do kontrataku. Sprytnie zmieniane slajdy ukazujące troszkę za dużo tekstu. Opowiadanie po angielsku i próba wytłumaczenia struktury i założeń naszego cmsa na chłopski rozum. Ciężko streścić w tak krótkim czasie prawie 5 miesięcy ostrej pracy. Biorąc pod uwagę poziom skomplikowania naszego systemu. Nowe technologie, jak choćby AJAX i szablony Smarty, budowa modułowa i założenie, że na tym systemie można będzie postawić dowolną stronę. Nieźle namieszało i sprawiło że cała konstrukcja jest majstersztykiem i jedynie skończyło się na razie na skonstruowaniu prototypu, nad którym teraz trzeba będzie siąść i poprawiać wiele niedoróbek i błędów które się w nim znajdują. Zresztą najlepszych przykładem będzie diagram przepływów w aplikacji.
Udało nam sie zmieścić w 30 minutach. Teraz pora prezentacji. Szybko zabraliśmy sie do omawiania wszystkiego na przykładzie. Jednak w 15 minut ledwo mogliśmy pokazać zaledwie garstkę możliwości programu. Nie obyło się bez małych wpadek. Jednak widać po prostu niedoróbki prototypu. Ważne że aplikacja chodziła jak należy. Szybkie zakończenie prezentacji podziękowania. No i nas wyprosili. Bo jak by to ująć komisja zabrała się za obrady. obradowali z 10 minut może. W tym czasie pogadaliśmy z jednym z profesorów, właśnie z tym nauczycielem matematyki. Rozmowa po angielsku oczywiście dotyczyła matematycznych języków do tworzenia wzorów na stronach internetowych. Bo stanowi to sporu problem. Po pierwsze dla wyszukiwarek jak i ładowania stron wypełnionych obrazkami. Polecał nam MathML- cokolwiek by to było. Namawiał nas również do implementacji tego w naszym projekcie. Nie jest to w sumie zły pomysł. Można by go wtedy skierować do jeszcze szerszego zakresu społeczeństwa. Ale niewiele szerszego w końcu poszerzylibyśmy go tylko o ludzi ściśle związanych z matematyką i fizyką. A takich w sumie w necie niema wielu. Chociaż, może dlatego, że niema tego typu narzędzi dla nich stworzonych...
No ale po 10 minutach zaproszono nas ponownie. Ogłoszono wyniki. Otrzymaliśmy 9/10. Więc jest baaaardzo wesoło i optymalnie. Mogło być gorzej, ale niewiele. Erazmusi są milutko traktowani i jadą na dużych przywilejach. Tak czy siak wsadziliśmy sporo pracy w ten projekt i przyniósł oczekiwane rezultaty.
Pozostały tylko zdjęcia pamiątkowe z naszymi opiekunami i kawa w jakiejś malutkiej restauracyjce i długie opowieści o różnicach między Hiszpanią a Polską i innymi krajami. Swoją drogą bardzo pouczająca...
Dzisiaj już jest po wszystkim. Wszystko za nami. Teraz wracamy do polski i czeka nas to samo za rok czasu, tylko przed polską komisją. Ale takie doświadczenie jest na wagę złota. W końcu nie każdy ma okazję bronić dwa razy ten sam projekt. Tym bardziej, że pierwszy raz w obcym języku.

2 komentarze:
Doczekać sie was już nie możemy :-)
Grzesiek Grzesiek.... poprawilbys chodziaz niektore bledy, literowki a mimoze jest jestem "dys" jak ty to mnie za serce zlapalo...
A tak bardziej na powaznie, to mniej wiecej tak to wygladalo, chociaz sam opisalbym to troche inaczej:P ale to moze niedlugo jak postawie wlasnego pseudo-bloga na naszym pseudo-cmsie.
Ale zanim to nastapi musze wsiasc w te 2 samoloty, przewiesc sie 350km roznymi srodkami lokomocji, trzymajac w reku plastikowa reklamowke;)